WDS na zwiadach – czyli wizyta w krakowskiej Mamy Cafe

IMG_6096W tej uroczej knajpce bywaliśmy jeszcze wtedy, gdy mieściła się bliżej krakowskiego Rynku, czyli na ul. Sławkowskiej. Wiążą się z nią bardzo miłe wspomnienia, bowiem była to jedna z niewielu restauracji, która faktycznie pod względem zarówno wnętrza jak i menu była przyjazna dzieciom. Jestem mamą alergika, będącego jeszcze do niedawna na bardzo restrykcyjnej diecie (kto śledził mojego poprzedniego bloga dobrze wie, jak bywało ciężko 🙂 ). I nawet przy takich ograniczeniach, jakie wówczas występowały udawało się znaleźć dla Smyka jakiś smaczek w menu restauracji.   W miniony wtorek poszliśmy obadać jak wygląda w nowej odsłonie i w nowej lokalizacji przy ul. Karmelickiej.

W pierwszym momencie pozytywnie zaskoczyła mnie przestrzeń, czyli metraż. W lokalu przy ulicy Sławkowskiej było ciasno, ale to wcale nie przeszkadzało w wykreowaniu świetnego klimatu. Samo wnętrze urządzone było w smacznym, prowansalsko skandynawskim stylu, zadbano o niemalże każdy szczegół, aby zapewnić bezpieczeństwo dzieciakom w czasie, gdy mamy plotkują ze sobą przy bardzo smacznej kawie i czekoladowym torciku. W nowym lokalu faktycznie jest duuuużo więcej miejsca, podobnie jak w starej lokalizacji istnieje też to samo menu, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, do tego w pełni wyposażona… toaleta 🙂 ( tak!! to bardzo ważne , są wszelkie nakładki, nocniki, przewijaki, itp), krzesełka do karmienia i kącik zabaw… który mimo, że wizualnie piękny – to jednak mnie rozczarował 😦

IMG_6088

W poprzednim lokalu bardzo doceniałam to, że w jego przestrzeni nie było schodów. Gdy Smyk był mniejszy i wózkowo – gondolowy śmiało można było wybrać się tam na kawę nie obawiając się pokonywania różnic poziomów. W lecie mogłam wjechać wózkiem, usiąść w podworcu mając dzieciaka w wózku blisko siebie, tutaj chyba nie byłoby takiej możliwości, a szkoda.

Obecnie na samym początku witają nas dwa schodki, potem wchodzimy do wąskiego przedsionka, gdzie czeka na nas kolejnych kilka schodów. Właściwie to pokonuje się wózkiem tylko te dwa pierwsze, ponieważ można pozostawić sprzęt w owym przedsionku, ale pojawia się kolejny problem. Z tego co kojarzę, po osobistych doświadczeniach, dzieci w wieku 12-24 miesiące to zazwyczaj pasjonaci schodów. Sama przez bardzo długi czas unikałam takich miejsc, gdyż miałam zagwarantowane – jak w banku- że cały czas przeznaczony na swoją osobistą rozrywkę, która zdarza się stosunkowo rzadko  ( 🙂 ) spędzę przy schodach sprowadzając i wprowadzając mojego Smyka w kółko w górę i w dół. Szczęśliwie Smyk wyrósł już z tej fascynacji i potrafił zająć się czymś innym. Więc to już nie mój problem 🙂 Fajnym pomysłem byłoby zabezpieczenie tych schodów barierką. Wówczas problem byłby załatwiony. Naprawdę 🙂

IMG_6089

W poprzednim lokalu sala zabaw wydawała mi się ciekawsza. Był to wydzielony pokoik, zamykany drewnianą bramką, tak aby dzieciaki nie biegały między stolikami. I tu nie chodzi mi kompletnie o zamknięcie dzieciaków i odizolowanie ich od rodziców pijących kawę, tylko o kwestię bezpieczeństwa. Nie widziałam takiej sytuacji, aby w tamtej lokalizacji pani kelnerka przeciskała się między dzieciakami z tacą, na której niosła gorące kawy.  Poprzednia salka miała wyjście bezpośrednio na podwórzec, co było fajne, pod warunkiem, że rodzic siedział przy stolikach w podworcu 🙂 Obecnie mamy do czynienia z zaaranżowanym kącikiem zabaw, który wydzielony jest z sali ze stolikami.  I ok, jest to fajne pod tym względem, że faktycznie mogę mieć swoje dziecko non stop na oku, gdy w starym lokalu czasami chowało się po kątach,  ale po naszej traumie oparzeniowej z drżeniem serca patrzyłam na biegającą z tacą panią kelnerkę pomiędzy raczkującymi maluchami.

Z tego, co zaobserwowałam restauracja przygotowuje się także do otwarcia ogródka, zapewne w czasie wiosenno – letnim. I super. Liczę na to, że to będzie fantastyczne rozwiązanie.

IMG_6095

IMG_6094

Odczucia mam mieszane, przyznam, aczkolwiek ja na prawdę mam ogromny sentyment do tej kawiarni. Poza tym … ehh… jestem raczej z tych osób, które przyzwyczajają się do pewnych miejsc i którym ciężko zaakceptować czasem ich nowe oblicze. Potrzeba czasu, aby pewne rzeczy przeanalizować i przełknąć 🙂 Pewnie i tym razem tak będzie.

A teraz trochę pozytywów.

Bardzo podobały mi się dekoracje przy suficie , wykonane z pomponów, wiszące tuż obok bardzo prostej  ( i taniej, co ważne!) lampy, która przez swoją formę nie konkurowała z tymi dekoracjami. Super !

IMG_6092

Mają u mnie duuuży plus za wplecenie w aranżację kącika motywu domku , który uwielbiam 🙂

IMG_6093

oraz za skrzynki na zabawki, do których się łaszę i na które się po prostu ślinię… 🙂

IMG_6108

Na pewno, jeśli znów miałabym pójść na kawę z koleżanką i jako towarzysza zabrać ze sobą Smyka znów skorzystam z gościnności Mamy Cafe, gdyż w Krakowie do dyspozycji mamy bardzo niewiele takich miejsc. A w Mamy Cafe siedzi się naprawdę przyjemnie.

IMG_6113

 Z pewnością wybiorę się też wiosną na zwiady , by obejrzeć patio 🙂

Dalsze wrażenia pozostawiam Waszym opiniom.

Reklamy

2 thoughts on “WDS na zwiadach – czyli wizyta w krakowskiej Mamy Cafe

  1. Faj nie ze powstaja takie miejsca i ogromny plus ze sa takie ładne 🙂 chetnie wybralabym sie tam z juniorem. A co so sugestii moze trzeba komus podsunac pomysl, z bramka np. Jesli wlasciciele lub ososby projektujace wnetrze nie maja dzieci pewnie nawet na to nie wpadly 😉 moze na fun page?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s