„W starym albumie, u mego dziadka…”

Jestem sentymentalna. Rzekłabym, jak cholera. Lubię stare historie, opowiadania rodzinne, dziwne legendy. Lubię wspominać. Najczęściej wspominam to, co dobre, miłe, sympatyczne. Wzruszam się wtedy dość mocno. Kocham oglądać stare fotografie, te papierowe w szczególności. Ulubionym zajęciem podczas wizyt u moich Dziadków było wyciąganie leciwej, drewnianej skrzynki ze zdjęciami i szukanie podobizny mojej mamy z czasów dzieciństwa, słuchanie opowiadań Babci o niemalże każdym zdjęciu i jego bohaterach, podziwianie talentu Dziadzi, urzędnika, ekonomisty i samouka w dziedzinie fotografii,  który potrafił swoim Zenitem wykonywać przecudne prace , oddając w nich klimat tamtych czasów, obrazując relacje rodzinne i najpiękniejsze momenty z życia uwiecznione na kliszy.

Jestem człowiekiem z duszą zbieracza. Kiedyś myślałam, że niezły ze mnie władca i posiadacz przydasiów, ale teraz już wiem, że nie w tym rzecz. Mnie po prostu bardzo ciężko rozstać się z przedmiotami, szczególnie tymi, które stanowią dla mnie wartość emocjonalną i przypominają miłe chwile. Mogą to być stare kartki, ściągi szkolne, zabawki, pamiętniki, a nawet ubrania. Jakże miło mi się robi na sercu , gdy po latach biorę taką pamiątkę do ręki i wspominam jej historię. Podczas kilku przeprowadzek w moim życiu niektóre z nich ( może i dobrze) zaginęły w akcji, bo jestem też bałaganiarą przy okazji 🙂 Najbardziej żałuję zabawek. Wiele  z nich było wykonanych w drewnie przez mojego Dziadzię ( samouka fotografa i złotą rączkę z zamiłowania ), specjalnie dla mnie, i dlatego były unikatowe. Kiedyś  nie stanowiły dla mnie takiej wartości, dziś wspominam je zupełnie inaczej. Dziadzio musiał być wizjonerem 😉 bowiem teraz spotykam podobne zabawki na półkach sklepowych i łza mi się w oku kręci. Rozpoczęłam nawet akcję poszukiwawczą, ale spełzła na niczym. Musiały zostać w starym mieszkaniu i któryś z najemców zabrał je lub , co gorsza, wyrzucił. Szkoda….

Zbieractwem zajmuje się też mój… teść. Kolekcjonuje nie tylko śrubki i różnego rodzaju elektronikę oraz części, ale też pamiątki po swoim synu, a moim mężu, tacie Smyka. W przeciwieństwie do mnie udało mu się zachować porządek w swojej kolekcji. W zeszłym tygodniu daliśmy więc nura do starej szafy Dziadka Smyka w poszukiwaniu unikatowych pamiątek sprzed 30 lat. Znaleźliśmy sporo wspaniałych rzeczy, które wzruszyły nawet mnie, co to w życiu z małym tatą Smyka do czynienia nie miałam.  Zabraliśmy niewiele 🙂 Reszta czeka na późniejsze czasy. Jedną z pamiątek, które gwizdnęliśmy z szafy Dziadka był rzutnik Ania. O tym rzutniku opowiadała nawet moja teściowa, wspominając wieczory, gdy wyświetlała na suficie bajki dla małego taty Smyka. Strasznie się ucieszyłam, gdy okazało się, że sprzęt jest działający 🙂

wnetrzedlasmyka.wordpress.com

Tuż po powrocie odpaliliśmy nasze cudo i cała trójka oszalała z zachwytu. Smyk w szczególności, ale i ja – muszę przyznać – mocno zaangażowałam się w całą akcję 🙂 Zalegliśmy w ciemnej sypialni, wszyscy troje w jednym łóżku i odpalaliśmy bajkę  po bajce, oglądając na suficie wyświetlane historie. Ależ było sympatycznie !! Znów poczułam się jak dzieciak !

wnetrzedlasmyka.wordpress.com wnetrzedlasmyka.wordpress.com wnetrzedlasmyka.wordpress.comwnetrzedlasmyka.wordpress.com

A przywieźliśmy ze sobą ponad 50 bajek, czeka nas więc zdecydowanie więcej takich seansów.

wnetrzedlasmyka.wordpress.com wnetrzedlasmyka.wordpress.com wnetrzedlasmyka.wordpress.com wnetrzedlasmyka.wordpress.com

Dogrzebaliśmy się także do kolekcji klocków mojego męża. Są w bardzo dobrym stanie, nawet znalazłam kilka klocków Lego Duplo. Dziadzio ma sprawdzić swoje pozostałe skrytki w wolnym czasie.

Od razu nasunęła mi się refleksja odnośnie trwałości zabawek, ich jakości i ponadczasowości. Dodatkowo pomyślałam sobie, że zarówno mój mąż, jak i jego rodzice musieli bardzo o nie dbać. Moje klocki Lego z okresu dzieciństwa pogubiły się jeszcze w czasach , gdy razem z siostrą i bratem bawiliśmy się nimi.

wnetrzedlasmyka.wordpress.com wnetrzedlasmyka.wordpress.com
Wzruszyły mnie też ceny na opakowaniach 🙂
wnetrzedlasmyka.wordpress.com

Klocków, póki co, nie zabieraliśmy. Wzięliśmy tylko kilka sztuk znalezionego Duplo. Dołączyły do Smykowej kolekcji. Pozostałych nie mamy gdzie przechować, ponieważ pudła Smyka w naszej sypialni i tak pękają już w szwach. Gdy tylko wprowadzimy gościa do jego pokoju, z pewnością po nie wrócimy. To są też klocki przeznaczone dla  starszych dzieci, dlatego nam się nie spieszy. U teścia są bardzo bezpieczne. U mnie by pewnie poginęły……ech….

W każdym razie, czuję, że jeszcze niejeden raz zanurzymy nasze łapska w szafie Dziadzia ! Strzeż się Dziadku ! 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s